Jesteśmy pasożytami? – „Parasite”

Po festiwalu w Cannes wiedziałem, że muszę obejrzeć ten film. Od razu trafił na moją listę najbardziej wyczekiwanych tytułów tego roku, chociaż na przełomie grudnia i stycznia jeszcze nic na to nie wskazywało. Po seansie wiem, że Złota Palma była jak najbardziej zasłużona, a Parasite będzie kandydatem do najlepszego filmu roku.

This image has an empty alt attribute; its file name is parasite3.0.jpg

Południowokoreański reżyser Joon-ho Bong znany między innymi z Okji bierze na tapet nierówności społeczne w swojej ojczyźnie, ale historia jest tak uniwersalna, że można odnieść ją do każdego państwa. Przedstawia ubogą rodzinę Gi. Żyją na skraju ubóstwa, podkradają pobliskim lokalom WiFi, żeby nie stracić łączności ze światem i zarabiają na dorywczych mało płatnych pracach. W kontraście widzimy rodzinę Park – posiadają luksusowy apartament, mogą spełniać wszystkie swoje zachcianki, mają pieniędzy jak lodu i nie widzą otaczającej ich biedy. Gdy córka państwa Park potrzebuje korepetytora, Gi-woo zostaje polecony przez kolegę, dostaje pracę i tak odkrywa świat przepychu i bogactwa. Okazuje się, że najmłodszy syn państwa Park również potrzebuje pomocy w nauce, Gi-Woo wykorzystuje okazję i poleca swoją siostrę… Sam reżyser prosi widzów o nieujawnianie ważnych zwrotów akcji, więc zostawiam was tylko z tą krótką zajawką. Jednak uwierzcie mi – niepozorna historia nabiera takiego tempa, że w niektórych momentach siedziałem na skraju fotela obgryzając paznokcie.

This image has an empty alt attribute; its file name is joon-ho-bong.jpg
Joon-ho Bong ze Złotą Palmą w Cannes

Bong bawi się opowiadaną przez siebie fabułą, żongluje ze sprawnością cyrkowca różnymi gatunkami – od komedii przez kryminał, thriller, po dramat społeczny, a nawet wplata w niektórych scenach elementy horroru. Film ogląda się z niezwykłą frajdą i ani trochę nie jest nużący. Po każdej chwili oddechu Bong zaskakuje kolejnym plot twistem, który odwraca całą historię do góry nogami. Co ciekawe, pod płaszczykiem kina rozrywkowego, azjatycki twórca wskazuje palcem problemy z jakimi borykają się społeczeństwa. Wytyka błędy, ale nie moralizuje. Do widza należy ocena moralna zachowań bohaterów, ustawienia się po jednej ze stron barykady – biednych lub bogatych. Wybór nie jest wcale tak oczywisty. Parasite jest bardzo przemyślanym filmem, widać w nim szwajcarską precyzję. Gra aktorów, dobór lokacji, oświetlenie, ruch kamery – to wszytko sprawia, że spoglądamy na świetnie naoliwioną maszynę, w której większość zębatek jest tam, gdzie powinna być.  Żadna scena w dziele Bonga nie znalazła się z przypadku, a każdy wątek znajduje swoje ujście w wielkim finale. Chociaż z drugiej strony razić może fakt, że niektóre rozwiązania scenariuszowe są lekko naciągane. Czasami było widać brak oczywistej logiki w zachowaniu bohaterów, przez co widz miejscami był traktowany po macoszemu. Od razu widać, że twórca Okji jest lepszy w opowiadaniu historii niż w jej pisaniu. Nie zmienia to faktu, że Bong kupił mnie tym filmem. Wychodząc z kina ciągle miałem w głowie to co zobaczyłem i zdałem sobie sprawę, że opowieść przedstawiona przez twórcę Parasite jest uniwersalna i rozgrywa się codziennie na naszych oczach. Pasożyty – tak brzmi polski tytuł filmu. Pasożyty mijamy na ulicy, w autobusie, pracy, a może… sami nimi jesteśmy?

Moje ocena: 8,5/10

This image has an empty alt attribute; its file name is banner-e1566228823308.png
Moje recenzje trafiają na: https://mediakrytyk.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.